czwartek, 28 listopada 2013

Adam Przechrzta - Demony Leningradu (recenzja)

Przechrzta właśnie dołączył do ludzi, którym szczerze zazdroszczę. Talentu pisarskiego, tego, że potrafi kreować nowe światy, tak bliskie, a zarazem tak odległe od rzeczywistości. Za pomysłowość, zmysł literacki i upór w dążeniu do celu jakim jest powieść. Przede wszystkim jednak za tę iskrę, która rozpala czytelnika od wewnątrz i sprawia, że wsiąka w książkę na dobre. Kolejna pozycja literacka, na moim koncie, o której długo nie zapomnę.

Rosja, a właściwie ZSRR, rok 1942. Trwa II wojna światowa, państwo radzieckie zostało zaatakowane przez III Rzeszę, która zdradziła swojego sojusznika. Walki na przedpolach Leningradu dały się we znaki mieszkańcom i armii, na szczęście wroga udało się odeprzeć. Jednak utrapieniem nie jest obecność TEGO przeciwnika. W mieście dzieją się rzeczy niepokojące, panuje głód, bieda i wzrasta przestępczość. Ludzie opętani szaleńczym głodem zabijają się nawzajem, porywają zamarzniętych pobratymców, mimo iż za ludożerstwo karze się śmiercią. Wśród czerwonoarmistów krążą też opowieści o tajemniczych mordercach, który atakują żołnierzy. Wiele patroli nie wróciło. Znajdowano jedynie pozbawione serc truchła…

środa, 27 listopada 2013

Zderzenia literackie po raz czwarty... Plus spotkanie z Adrianą Szymańską (relacja dla Portalu Katowickiego)

Miniona środa obfitowała w ciekawe wydarzenia związane z literaturą. O godzinie 17:00 w Benedyktynce (Biblioteka Śląska) można było spotkać Adrianę Szymańską, która była gościem cyklicznych spotkań, organizowanych przez Michała Jagiełłę.  PO godzinie 19 zaś, odbyła się ostatnia część Zderzeń Literackich w ramach Ars Cameralis. Na Scenie w Malarni pojawili się artyści zza wschodniej granicy, z Ukrainy.

Spokojne wnętrza śląskiej książnicy mają to szczęście, że postaci znanych autorów przewijają się w nich nie tylko w postaci papierowej. Liczne spotkania autorskie, cykliczne imprezy realizują cele, do których biblioteka została stworzona.


niedziela, 24 listopada 2013

Krnąbrny Rosjanin... o powieści "Lód" Władimira Sorokina słów kilka (recenzja).

Krótko, bo ostatnimi czasy sporo pracy. Udało mi się znaleźć czas, by dokończyć jedną recenzję książki, która wpadła mi w ręce kilka lat temu. Jednak zostawiła w pamięci dość wyraźny ślad...

Tajemnicza sekta poluje w Moskwie na ludzi o jasnych włosach i niebieskich oczach, poddając ich tyleż dziwacznemu, co okrutnemu rytuałowi. Nieliczne ofiary, którym udało się ujść z życiem, dowiadują się, że należą do grona wybrańców; dwudziestu trzech tysięcy świetlistych bytów, które niegdyś, w wyniku fatalnej pomyłki, stworzyły Ziemię i na miliony lat popadły w niewolę, zapominając o swej prawdziwej naturze. Wreszcie, za sprawą szczęśliwego zrządzenia losu, pierwsza z nadistot odkryła prawdę o sobie i znalazła sposób, aby rozpoznać pogrążonych w nieświadomości towarzyszy. (opis wydawcy)

Rosyjska literatura zazwyczaj kojarzy nam się pewnym kanonem, którego trzon tworzą nazwiska takie jak: Dostojewski, Bułhakow, Puszkin, czasem Szyszkow i Bachtin… Ten ostatni jest twórcą pojęcia, które towarzyszyło mi podczas lektury Lodu Sorokina, powieści kontrowersyjnej i nietuzinkowej. Chodzi o zjawisko karnawalizacji, zniekształcenia rzeczywistości, ugroteskownienia jej. W pewnym sensie rzecz jasna.

piątek, 22 listopada 2013

Na Dziko... po raz ostatni... (relacja dla Portalu Katowickiego)

Sobotni wieczór należał, jak dwa poprzednie, do poetów. Cykl literackich spotkań rozpoczęto w kameralnym gronie w kawiarni Sienkiewicza 27, gdzie prof. Dariusz Pawelec, Krzysztof Siwczyk oraz Maciej Mielecki dyskutowali, a raczej opowiadali, o najnowszej publikacji poświęconej twórczości Witolda Wirpszy.

Zabrakło prof. Edwarda Balcerzana, którego książka: Pochwała poezji. Z pamięci, z lektury miała być promowana, a który nie mógł się pojawić z powodów zdrowotnych. Omówiono jednak drugą pozycję wydawniczą, jaką przygotowano na tę okazję –Wirpsza wielokrotnie Dariusza Pawelca.

środa, 20 listopada 2013

Poezję proszę... Zderzeń Literackich dzień drugi (Relacja dla Portalu Katowickiego)

Zacząć przyjdzie mi od warsztatów z Krzysztofem Vargą, które odbyły się w Benedyktynce (Biblioteka Śląska). Pojawiło się na nich nieco ponad dziesięć osób, ale to akurat nie stanowiło problemu. Wiadomo, na warsztatach im mniej ludzi, tym lepiej się pracuje.

Mieliśmy rozmawiać o tym, jak pisać recenzje i felietony, zastanowić się nad poprawą warsztatu, zaczerpnąć dobrych rad. Takowe się pojawiły, choć dyskusja, jaka rozgorzała, szybko zeszła na tematy oscylujące bardziej wokół sytuacji słowa 
                                                                                                      Rudnicki
drukowanego w polskich mediach i spadku czytelnictwa. Na wstępie padło jednak fundamentalne pytanie: po co zajmować się literaturą? I choć dało się słyszeć różne odpowiedzi, to mnie w tej chwili przychodzą do głowy słowa prof. Józefa Olejniczaka, który od dawna zastanawia się nad powodem istnienia literatury. Wnioski z wieloletnich rozmyślań i dyskusji układają się w niepozorne, acz stanowcze: bo jest. Tak więc, jeśli coś istnieje, to jest to wystarczający powód, by o tym mówić, a już na pewno pisać.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kto czyta poezję... czyli Zderzeń Literackich dzień pierwszy (relacja dla Portalu Katowickiego)

Tekst ukazał się pierwotnie w serwisie PortalKatowicki.pl dnia 15.11.2013 r.


Tytuł tego artykułu początkowo miał brzmieć O tym jak pisać recenzje i słuchać poezji... Niestety, warsztaty z Krzysztofem Vargą z nieznanych powodów przeniesiono na kolejny dzień (piątek, 15.11), zatem o nich w kolejnej relacji. Tymczasem zapraszam w przestronne wnętrza kinoteatru Rialto.

Pozwolę sobie zacząć od osobistej refleksji... Smutek mnie ogarnia (momentami nawet obezwładnia), gdy widzę, że sztuka nietuzinkowa, intrygująca i w gruncie rzeczy nieznana polskiemu odbiorcy bywa lub jest ignorowana. Zwłaszcza, gdy mowa o literaturze.                                                                                                                                       (A. Debeljak)

Ars Cameralis, jeden z najciekawszych dużych (choć kameralny) festiwali na Śląsku co roku podaje nam na tacy co smaczniejsze kąski artystyczne. Muzyczne, filmowe, plastyczne i właśnie literackie. W tym roku zabrakło teatru, ale cóż zrobić, kiedy wszyscy tną koszty. Wróćmy do słowa pisanego.


środa, 13 listopada 2013

O sile przyjaźni... i wolności. "Ptasiek" W. Whartona. Recenzja po latach.


Gdybym miał wymienić dziesięciu autorów, dzięki którym zacząłem czytać książki, wśród takich nazwisk jak J. K. Rowling, J.R.R. Tolkien, A. Sapkowski czy S. King miejsce znajdzie William Wharton. Tak to jest, że startuje się najczęściej w towarzystwie fantastów, ewentualnie autorów powieści młodzieżowo-przygodowych. Zapomniał bym o Nienackim…

Ptasiek… intrygująca historia o przyjaźni i walce o swoje miejsce na świecie. Tragiczna, wzruszająca, głęboka i wstrząsająca do głębi. Pod niepozornym, nieco ironicznym tytułem kryje się proza psychologiczno-obyczajowa wysokich lotów. I nie wierzcie tym, którzy twierdzą, że Wharton jest niewiele lepszy od Cohelo, większość, która tak mówi nie miała jego książek w rękach. A jeśli miała – cóż poradzę. Kłócić się nie ma po co, szkoda czasu. Dość prywaty…


środa, 6 listopada 2013

Patronat: Horyzontalni ruszają w trasę...

Literacka Kanciapa objęła swym patronatem trasę muzyczno-poetycką trasę grupy Horyzont.

Młodzi, bezwzględni prowokatorzy.  Jednych oburzają, gorszą, innych bawią lub irytują... 
Ale jednego nie można im odmówić - mają coś do powiedzenia i wychodzi im to coraz lepiej.

Kanciapa zaprasza niniejszym do spotkania z niepokornym głosem młodego pokolenia, który pobrzmiewa coraz wyraźniej. 




Na zachętę - Mgła

wtorek, 5 listopada 2013

Wywiad ze Stefanem Dardą (dla serwisu PortalKatowicki.pl)

Wywiad ukazał się 2.11.2013 r w serwisie Portal Katowicki.pl (polecam) pod tytułem: Horror nie taki straszny... wywiad ze Stefanem Dardą. 

Przeklejam na bloga czym inicjuję dział WYWIAD. Niebawem kolejne teksty!

Krzysztof Chmielewski: Zawsze mam problem z tym, by zacząć wywiad. Kołacze się mi w głowie pewna myśl. Debiutowałeś w roku 2008, masz cztery powieści na koncie plus audiobooki, piąta się pisze, jest też kilka opowiadań rozsianych tu i tam. Posiadasz rzeszę fanów, których widać na portalach literackich i społecznościowych... Jak to jest być pisarzem? Jak się czujesz, jako prozaik o znaczącej pozycji, wśród autorów powieści grozy?
Stefan Darda: Generalnie czuję się dobrze i tego stanu rzeczy nie rozpatruję w kategoriach mojej pozycji jako autora. Ważne jest natomiast dla mnie to, że gdy debiutowałem wydawało się, że groza, ta nasza rodzima, jest trochę w odwrocie. Oczywiście, byli autorzy, którzy wydawali powieści grozy na czele z Łukaszem Orbitowskim, natomiast jakoś można było odnieść wrażenie, że groza na naszym rynku dostaje lekkiej zadyszki.
Coś się zmieniło przez ostatnie pięć lat, ale nie chciałbym sobie przypisywać jakichś zasług związanych chociażby z nominacją Domu na wyrębach do nagrody im. Janusza Zajdla, najbardziej znaczącego wyróżnienia jeśli chodzi o literaturę fantastyczną w Polsce. Po prostu zapewne tak się szczęśliwie złożyło, że wtedy coś w świecie polskiej grozy zaczęło wrzeć, coś zaczęło dojrzewać. Okazało się, że jednak można się przebić z tego typu literaturą. Wielu z tych, którzy się zastanawiali, wahali nad tym, czy warto w tym kierunku podążać, zaczęło tworzyć powieści, opowiadania... Nie chcę oczywiście przywłaszczyć sobie miana osoby, która była swego rodzaju katalizatorem...

sobota, 2 listopada 2013

Okres ochronny dla książek... co to będzie?

Całkiem niedawno na portalu Hatak przeczytałem artykuł dotyczący planów wprowadzenia w Polsce tzw. "okresu ochronnego" dla książek.


W ogólnym ujęciu, chodzi o to, że w określonym czasie od ukazania się publikacji, nie można jej sprzedawać w cenie niższej niż okładkowa.

Pytanie, czy coś takiego ma w Polsce rację bytu?
W kraju, gdzie zapowiada się ostatnio przeznaczenie miliarda PLN na promocję czytelnictwa?

I tu zaczynają się schody...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...