piątek, 27 grudnia 2013

"Obscenariusz" Wojciecha Kuczoka. Jest dobrze, ale bywało lepiej...

Kuczok, jako autor jest mi bardzo bliski. Od czasu gdy po raz pierwszy przeczytałem Gnój (a było to w roku 2008), to o czym i jak (przede wszystkim jak) pisze nie daje mi spokoju. Niewielu potrafi tak dobrze – szczególnie pod względem językowym – uchwycić rzeczywistość. Dostrzec istotność w nieistotności, zaintrygować codziennością, której zazwyczaj nawet nie zaszczycimy spojrzeniem, odczarować pewną rutynę i banalność. Ta myśl aż się prosi, by przywołać Szare eminencje zachwytu Białoszewskiego i zachwyty nad łyżką durszlakową. Bo Kuczok koncepcję reizmu skutecznie realizuje.

Jednak, gdy z trudem przebrnąłem przez pierwsze z opowiadań ze zbioru Obscenariusz zacząłem się zastanawiać czy aby nie nastąpiło – w końcu – tzw. zmęczenie materiału. Nie wiem co się stało, ale ­wydało się być mało naturalne, wymuszone, pisane na siłę, na kolanie wręcz. I gdy już zwątpiłem, okazało się, że pozostałe teksty udało się raczej utrzymać na poziomie, do którego autor czytelnika przyzwyczaił.


wtorek, 17 grudnia 2013

"Demony wojny cz. 1". Czytania Przechrzty ciąg dalszy! (recenzja)

Absolutnie porywająca książka. Przyznam szczerze, że dawno nie miałem w rękach tak sprawnie napisanej powieści, a co więcej – kontynuacji. Zazwyczaj bywa tak, że rozbieg jaki autor bierze na początku historii wytraca się, tekst dostaje zadyszki i stopniowo dogorywa desperacko podtrzymywany przy życiu. Tu tego nie uświadczymy, ba!, Przechrzta zwiększy tempo, a my razem z nim pędzić będziemy na złamanie karku. Czuję, że i Demony wojny cz. 2 będą łakomym kąskiem.

Ukryty w jamie Razumowski dziwnym trafem przeżywa niemiecką obławę. Budzi się w szpitalu, z odmrożeniami pokrywającymi większość ciała i – co zadziwia nawet przełożonych – stopniowo wraca do zdrowia. Na tyle szybko, że po chwili zajmie się organizacją nowego oddziału i, co oczywiste… przydzielą mu nowe zadania. Jego poczynaniami zainteresuje się sam głównodowodzący, dobry wujek – Józef Stalin. Nasz bohater nie raz obleje się zimnym potem siedząc naprzeciw „następcy” Iwana Groźnego.

środa, 11 grudnia 2013

Stasiuk w katowickim Areszcie Śledczym i... na konkursie poetyckim w Mikołowie! (relacja dla Portal Katowicki.pl)


Stasiuk w katowickim więzieniu… czyta osadzonym

Czy w więzieniu można organizować spotkania autorskie, koncerty i… coś na kształt życia kulturalnego? Powszechnie uważa się chyba, że areszt śledczy to nie miejsce dla sztuki, muzyki i… poezji. Tam się odbywa karę, najlepiej w odosobnieniu. Człowiek ma odpokutować za swoje grzechy, więc z jakiego powodu ma uczestniczyć, nawet w niewielkich stopniu, w życiu kulturalnym?

Jednak izolacja tych, który z prawem weszli w konflikt (często poważny), nie powinna dotyczyć każdej ze sfer. Więzień oprócz tego, że ma swoje „odsiedzieć” powinien też nie tylko zrozumieć swoje postępowanie (tak, wiem że to idealistyczne podejście) ale i się rozwijać. To ważny element resocjalizacji.

niedziela, 8 grudnia 2013

Na zimowe wieczory... "Pokolenia..." Katarzyna Droga. Recenzja

Trochę się wzbraniałem przed tą lekturą. Kiedy dostałem maila od wydawnictwa Helion jakiś czas zastanawiałem się, czy aby nie natrafię na powieść, o której będę musiał napisać źle. A tego nie lubię, bo czytanie kiepskiej powieści to zwyczajnie strata czasu. Podskórnie czułem, że to nie moja bajka, nie moje „klimaty”, styl pisania i temat. Zapachniało mi tzw. literaturą kobiecą z głównego „popularnego” nurtu, tą której wszyscy się brzydzą. Choć jej nie czytają.

Okazało się, na całe szczęście, że po raz kolejny, nomen omen, oceniłem książkę po okładce. I opisie na ostatniej stronie okładki. Lubię się mylić, naprawdę. Szczególnie wtedy, gdy nie spodziewam się zbyt wiele po przyszłej lekturze, gdy nuży mnie ona z początku, a po jakimś czasie – o dziwo – dość mocno absorbuje. Mniej więcej tak było w przypadku opisywanej w tej chwili powieści.

wtorek, 3 grudnia 2013

(Nie)najlepsze opowiadania erotyczne. O "Lesbos" (Wyd. Erotica, 2013)

Po lekturze Lesbos mam mieszane uczucia przyznam szczerze. Napisać źle o takiej książce, w erze poprawności politycznej, to jak przypisać sobie miano homofoba, a w najlepszym wypadku niedouczonego „katola” ze słomą wystająca z butów. I choć świetnie sobie zdaję sprawę z tego, że trochę przesadzam (a może prowokuję…?),  mam pewne obawy, mimo iż nie o lesbijkach będę pisał, a o tym jak one piszą. Rzecz jasna nie wszystkie, a tylko te wymienione w spisie treści.

Oto dostajemy do rąk pierwszy w Polsce zbiór lesbijskich opowiadań erotycznych… Mimo iż są na polskim rynku lektury, które podobnych tematów już dotyczyły, to nie „na wyłączność”, jeśli mogę użyć takiego sformułowania. Starczy wspomnieć wydany w latach 90-tych Internat Lady Balmore Kloe Karmental, prozę erotyczną z elementami sado-maso, gdzie tytułowa bohaterka była właśnie lesbijką. I choć pojawiały się tam postaci męskie spółkujące z kobietami, motywem przewodnim były stosunki homoseksualne, dość odważne i brutalne.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...