wtorek, 29 lipca 2014

Po Animachinie... (relacja dla PortalKatowicki.pl)


Sprzed tygodnia ;)
Było bosko!

Jedynym mankamentem tegorocznej Animachiny było to, że zbyt wiele rzeczy działo się równocześnie. W takich chwilach człowiek żałuje, że nie posiada super mocy pozwalającej kontrolować czas i przestrzeń – ewentualnie umiejętności rozdwojenia się, by chłonąc więcej i więcej.

Pod budynkiem Państwowej Szkoły Budownictwa pojawiłem się kilka minut po godzinie 10. Już wtedy Ne terenie placówki spotkać można było sporą grupę ludzi zainteresowanych tym, co się dzieje na konwencie. A cały czas dochodzili nowi.


W sali gimnastycznej rozstawiły się stoiska wydawców i sklepów w komiksami, grami oraz gadgetami (m.in. OGR, Komiksiarnia, Irugami czy Game Over), na które z początku przypuszczono prawdziwe oblężenie. Dopiero gdy na dobre rozhulały się warsztaty, ludzie zaczęli się powolutku rozchodzić.
Co rusz natrafiało się na kogoś w fikuśnym przebraniu. Zza rogu wyszedł Tobi, Pain, tu mignął Kakuzu czy Kakashi. Z innej strony pojawiali się Minato Kamikadze, Jason z Piątku 13#... Sporo było też postaci bliżej mi nie znanych… (Znak, że pora nadrobić zaległości). Wielu miało stroje przygotowane własnoręcznie, opracowane lepiej lub gorzej, a znaleźli się i tacy, którzy przebranie zamówili w specjalnych sklepach.

czwartek, 24 lipca 2014

Księga Jesiennych Demonów - J. Grzędowicz. Recenzja

Dobrze jest wrócić do książek, z którymi zaczynało się przygodę z polską fantastyką. Księga jesiennych demonów wpadła w moje ręce dobrych kilka lat temu i pozostawiła lekko zatarty, aczkolwiek wyraźnie zauważalny ślad. Z radością przyjąłem informację o kolejnym wznowieniu tej pozycji. To w dalszym ciągu jedna z ciekawych publikacji Fabryki Słów.

Opowiadania autorstwa Jarosława Grzędowicza sytuują się gdzieś na granicy horroru i realizmu magicznego. Groza czai się za rogiem, krąży wokół bohatera i czytelnika nie ujawniając się. Nie od razu dostrzega się zagrożenie i potrafi przed nim uchronić. Wpada się w sidła, zmyślnie zastawioną pułapkę, z której nie zawsze da się uciec.

Zagrożenie nie wydaje się być tak jasne i oczywiste jak w literaturze grozy sensu stricte. Nie jest tak natarczywe, nachalne. Wraz z każdą sceną robi się jednak mroczniej i mroczniej. Gęsta mglista atmosfera opowiadań uspokaja i równocześnie budzi w czytelniku dziwne poczucie niepewności. Człowiek jest podejrzliwy wobec każdej kolejne strony, niemal pewien tego, że autor pogrywa z nim i próbuje go zaskoczyć. I udaje mu się. Odczuwa się tu nie lęk, a coś, co go poprzedza. Przebłysk myśli, że coś jest nie tak…, ale nie ma czasu na reakcję.

Wizyta u szamana miejskiego po raz drugi przyprawia o ciarki (zwłaszcza, że sam pracuję w antykwariacie), a pokusa użycia Absolutnej Karty Kredytowej nie maleje. Znów chce się oswoić wilka, z ciekawości pójść do terapeuty, chwycić się za bary z tajemniczymi stworami i gonić czarne, żałobne motyle.

środa, 23 lipca 2014

Koncert Sławomira Dudy w Stacyji Myslowitz! Patronat

Stacyja Myslowitz zaprasza na koncert młodego, niepokornego artysty - Sławomira Dudy!

W piątkowy wieczór gościć będziemy zarówno w krainie łagodności, jak i przemierzać nieznane, poetyckie lądy i zakamarki duszy młodego barda. Godzinny występ obfitować będzie w teksty autorskie oraz interpretacje znanych utworów (m.in. Juliana Tuwima).


25 lipca 2014 r.
Godz. 19:00
Stacyja Myslowitz, Mysłowice, ul. Powstańców 14 (Dworzec PKP)

Wstęp wolny!



O Sławku słów kilka zaledwie…

Podobno urodził się z gitarą w ręku, ale bardziej pewne jest to, że tworzy własne teksty i muzykę. Chętnie sięga też do twórczości Juliana Tuwima, interpretując go na swój autorski sposób. Lubi wszystko co kontrowersyjne i tajemnicze. 

Pierwsze szlify zdobywał na festiwalach w Żegiestowie i Bytomiu. W 2013 zdobył pierwsze miejsce na Festiwalu Piosenki Skamandryckiej w Katowicach. W tym roku ukończył filologię polską na Uniwersytecie Śląskim. 

Prywatnie miłośnik jazdy na rowerze i opuszczonych budynków.



Do odsłuchu:

Sławomir Duda – Osamotnienie

Sławomir Duda – Sen
https://www.youtube.com/watch?v=fkmrn-EAklA

Sławomir Duda – Poranek



niedziela, 20 lipca 2014

"Ostatni dzień pary". Antologia. Pod patronatem Literackiej Kanciapy!

Zwykle unikam antologii tego typu – pokonkursowych, pofestiwalowych. Kilka razy natknąłem się na kawalkadę grafomańskich popisów, co skutecznie mnie odstraszyło, niemniej nazwiska jakie spostrzegłem w tym zbiorze nastrajały pozytywnie. Podjąłem ryzyko, a ono się opłaciło.

Specem od steampunku – tym bardziej polskiego – nie jestem. Owszem, miałem okazję zapoznać się książkami takich autorów jak Kołodziejczak, Hodder czy Kristoff, ale to nadal za mało, by mieć szersze pojęcie o tym gatunku. Wybaczcie więc jeśli moja ekscytacja młodym (i starszym) pokoleniem pisarzy będzie zbyt wyrazista.

Nie do końca jestem w stanie wykazać jakie mankamenty ma ta publikacja. Kierować się więc będę własnym nosem, gustem i kaprysem. Ale spokojnie… Ostatni dzień pary to zbiór dość spójny (choć nie całkiem), dobrze zorganizowany i zapełniony treściami, których jakość jest dla mnie – w wielu przypadkach – nie do podważenia. Teksty nie odstają od siebie, nie plasują na biegunach. Nie ma odstępstw od pewnej normy. Rzecz jasna, znalazłem tu kilka słabszych pozycji, niemniej wszystkie one mogą (acz nie muszą) przypaść do gustu nawet wybrednym czytelnikom i znawcom gatunku. No i…, krótkie formy są tym co lubię i doceniam, nie tak łatwo jest bowiem zawrzeć myśl i konkretną fabułę na przestrzeni ograniczonej do kilkunastu, kilkudziesięciu stron.

środa, 16 lipca 2014

Rusza Animachina 2014! Zapowiedź

Bytom to miasto sprzeczności i różnorodności. Także, jeśli chodzi o wydarzenia kulturalne. Choć wydaje się być zaniedbane z niemal każdej strony, centrum i obrzeża tętnią życiem… jeśli tylko dobrze mu się przyjrzeć. Przyzwyczajeni jesteśmy do Teatromanii, stałym punktem jest Zlot Superbohaterów, od niedawna działa Teatr Rozbark, od lat funkcjonują kluby i galerie, a od jakiegoś czasu na horyzoncie pokazuje się coraz śmielej wydarzenie o nazwie Animachina. Na nim właśnie pojawię się po raz pierwszy.

Prawdopodobnie skończą się niedługo narzekania śląskich miłośników komiksu i animacji, nie tylko japońskiej. Wcześniej, jeśli dobrze się orientuję, mieli do dyspozycji właściwie tylko (lub może aż!) konwent Asucon. Oczywiście lokalny rynek wspierają ŚKF, Komiksiarnia, a-g-w.info oraz liczne grupy hobbystyczne, jednak dużych imprez tematycznych nadal jest za mało.

Program tegorocznej Animachiny obejmuje liczne panele dyskusyjne, spotkania z autorami i rysownikami oraz warsztaty. Będzie mowa o Marvel Unlimited i pierwszych ekranizacjach komiksów, pojawią się prelekcje na temat ekscesów japońskiego teatru, kina lat 60-tych, adaptacjach filmowych mang (oraz o przerabianiu poszczególnych dzieł na komiks azjatycki), legendach miejskich Japonii, polskim rynku mangowym… można wymieniać jeszcze długo.

piątek, 11 lipca 2014

Angerman fantasta... Kim jest Rodney Cullack?

Po długiej przerwie...
wracam do pisania.

...

Osobliwa książka. Z jednej strony świetna, z drugiej – mocno przeciętna. Przemek Angerman zabiera nas w szaloną, z lekka ironiczną podróż po wszechświecie. Po uniwersum, które wydaje nam się równocześnie nierealne i mocno zakorzenione we współczesności oraz w obecnych bolączkach ludzkości. To kpina i historia na serio, opowieść z morałem i bez. Doprawiona szczyptą niedbalstwa.

Przez kosmiczne i mentalne bezdroża tudzież labirynty prowadzi nas Richard Zonga, któremu tajemniczy Rodney Cullack wyjawił, że nikt we współczesnym świecie nie jest sobą… a został… no właśnie tego nie zdradzę, bo choć pomysł nowy nie jest, to jego realizacja wyszła całkiem przyzwoicie.

Nasz tajny agent będzie rozwiązywał tajemnice wszechświata, walczył o przetrwanie i zastawiał pułapki. Uwikła się w aferę większą niż Watergate, umowy śmieciowe i efekt cieplarniany w jednym. Tyle względem zdradzania treści książki.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...