środa, 29 października 2014

"Monidło" i "Przepychanka". Świat wg Himilsbacha

Jeśli szukacie obrazu Polskiego (i nie tylko) lumpenproletariusza, wykolejeńca i alkoholika, sięgnijcie proszę po opowiadania Jana Himilsbacha, nie zaś opowieści o Jakubie Wędrowyczu (choć Kroniki…, są genialne).

Zobaczycie nie fikcję, a prawdę; bolesną, przerażającą rzeczywistość Rzeczypospolitej minionych dziesięcioleci i uniwersalny obraz marginesu społecznego. Niestety, w dalszym ciągu aktualny, bo kiedy oglądam telewizję, słucham radia czy przeglądam prasę, mam wrażenie, że autor opisuje współczesność. Z podobnymi postaciami stykam się ja i ludzie z którymi rozmawiam; widzę bohaterów tej prozy w ciemnych uliczkach, na rynkach, dworcach i w parkach; widzę ich na placach budowy, hałdach i zwałach węgla, lasach i wysypiskach…

Pierwsza rzecz… kim jest, a właściwie kim był Jan Himilsbach. Większość pewnie nie zada sobie trudu, by wyklikać to nazwisko w Google, więc napiszę tylko, że wielkim autorem był. Choć specyficznym, nie pisał ku pokrzepieniu serc, ani o rzeczach ładnych. Dobrze grał w filmach (patrz Rejs), ale ja wolę jego papierowe osiągnięcia. Tyle względem biografii. 

piątek, 24 października 2014

Ruszył Porytkon!

Wystartował konwent Porytkon! I choć impreza – trwa od piątku do niedzieli – konkurować będzie z Targami Książki w Krakowie, organizatorzy wydają się być dobrej myśli, a w sieci internetowej wrze niewielki kociołek zainteresowania. Zadeklarowało się kilkuset uczestników, a zapowiadane, co kilka godzin, kolejne atrakcje kuszą i nęcą.

To będzie „prawie normalny konwent”, jak piszą na stronie ludzie odpowiedzialni za całe to zamieszanie. Choć w nazwie oficjalnej jest mowa o konwencie kultury japońskiej, nie uświadczymy tu tylko i wyłącznie paneli poświęconych mandze, animacji azjatyckiej czy historii Japonii. Punktów programu będzie o wiele więcej, a impreza staje się mocno multidyscyplinarna.

Program podzielono na specjalne bloki tematyczne, których będzie sześć: fantastyka, RPG, PostApo, Literatura, Manga/Anime oraz LARP. Będziemy mogli poznać budowę japońskiej katany, odkryć tajniki parzenia herbaty, dowiedzieć się jak wyglądają japońskie teleturnieje, a nawet… nauczyć się strzelać z bata.






Porozmawiamy o sztampie w nurcie fantasy, parodiach znanych serii, obecności wampirów i zombie w literaturze i komiksie (nie pomijając animacji)… dowiemy się wreszcie (i pobieżnie) jak budować (lub starać się) fabuły, jak obszerny jest arsenał fantasy i jak przysadza się sushi. Czekają gry karciane, konkursy, wiedzówki, kalambury, warsztaty, sklepy i… program wydaje się tak bogaty, że szykuje się jedna z ciekawych imprez w regionie.

niedziela, 19 października 2014

Ruszył Salon Literacki Michała Jagiełły! Gość pierwszy - Anna Bolecka (tekst dla PortalKatowicki.pl)

Na kolejny Salon Literacki Michała Jagiełły trzeba było długo czekać, bo aż do trzeciej środy października. Pierwszą osobą, która pojawiła się w zaciszu Benedyktynki (Biblioteka Śląska), była Anna Bolecka, absolwentka warszawskiej polonistyki, pisarka, redaktorka, autorka takich publikacji jak Leć do nieba, Kochany Franz czy Cadyk i dziewczyna. Za tę ostatnią „właśnie się zabrałem” i, choć to lektura nieco wymagająca, kolejne strony systematycznie pokonuję. Jest dobrze.

Anna Bolecka, co warto podkreślić, to postać doceniona nie tylko na polskiej scenie literackiej, ale i za granicą. Jej ksiązki tłumaczono na m.in. język holenderski, niemiecki, angielski i duński.

Spotkanie prowadzone było, przynajmniej początkowo, wg znanego mi schematu. Rozpoczęło się oczywiście od wstępnego – choć czasami niedocenianego – pytania dotyczącego przyczyn przejścia niegdysiejszej redaktorki wydawnictwa Czytelnik na tę drugą stronę, czyli początków pisarstwa. Debiutowała dość późno, bo dopiero w roku 1989 (powieścią Leć do nieba).

Otóż okazało się, co też nie jest niczym szczególnym, że o pisaniu myślała od wielu lat jednak niepewność w stosunku do własnych umiejętności, brak gotowości na jeden, acz stanowczy krok, skutecznie oddalał termin pierwszego podejścia do wydawcy. Na całe szczęście strach został przełamany.

wtorek, 14 października 2014

"Dobre kobiety z Chin. Głosy z ukrycia" - Xue Xinran

Dobre kobiety z Chin, autorstwa Xue Xinran, to dopiero druga książka o państwie środka jaką w życiu przeczytałem. Równie fascynująca, a zarazem mocno odbiegająca od tego, co oferowały Młode Chiny Krzysztofa Kardaszewicza, choć – jestem przekonany – równie prawdziwa.

Chińska Republika Ludowa, to kraj, który zamieszkuje jedna piąta ludności świata. Na tak dużym obszarze niemożliwym jest wprowadzenie (i przede wszystkim przestrzeganie) jednolitego prawa (choćby ze względu na „wyższość” prawa zwyczajowego, tradycji, nad tym, co oferują władze), poglądów i kultury. Nie da się Chin pojąć umysłem, opisać i zrozumieć. Można tylko obserwować, próbować i… mieć nadzieję. I wiedzieć, kiedy dać za wygraną.

Zbiór historii spisanych przez Xue Xinran, składa się na książkę ukazującą jedną z mrocznych „tajemnic” tego kraju. To zestaw wstrząsających i gorzkich historii, które miały, mają i będę mieć miejsce jeszcze długo. Tak długo, jak istnieje gatunek ludzki, chciałoby się powiedzieć… Bo autorka opowiada historii prywatne, ale jakże podobne do tych, które napływają do nas ze wszystkich stron ziemskiego globu.

środa, 8 października 2014

Goście specjalni na konwencie Porytkon √25

Piąta edycja konwentu Porytkon, który – przypomnijmy – odbędzie się w Sosnowcu w dniach 24-26 października tego roku, obfitować będzie w znane osobistości polskiej fantastyki. Wśród znanych nazwisk znajdzie się, między innymi, Andrzej Pilipiuk, Paweł Ciećwierz, czy Kazimierz Kyrcz.

Do tej pory, swoją obecność na Porytkonie √25 potwierdzili: Paweł Ciećwierz, Jacek Komuda, Kazimierz Kyrcz, Łukasz Orbitowski, Romuald Pawlak, Andrzej Pilipiuk, Krzysztof Piskorski, Marcin Przybyłek, Redemptor, Michał Stonawski, Robert J. Szmidt i Szymon Żakiewicz. Na oficjalnej stronie konwentu, odnaleźć można krótkie biografie każdego z gości, którzy zgodzili się uświetnić imprezę.

Warto wspomnieć o tym, że cena wejściówek na wszystkie trzy dni konwentu jest już znana i wynosić będzie 25 złotych. Organizatorzy nie przewidują możliwości akredytacji jedynie na część imprezy, a jedynie na jej całość.

Do zobaczenia na Porytkonie!



niedziela, 5 października 2014

Nie czarujmy się... było słabo, ale nie tragicznie. "Zła krew" Sally Green

Było słabo, ale lepiej niż się spodziewałem… Nie zachwyciła mnie Sally Green, ale też niespecjalnie zawiodła. Udało się jej sprawić, że niejednokrotnie uniosłem brew, gdy podczas lektury natrafiłem na dobrze skrojoną scenę i świeży pomysł, jednak w ogólnym rozrachunku autorka wypada mocno przeciętnie. Zła krew okazała się niczym więcej, jak czytadłem, których wiele na półkach.

Pierwsze strony przeglądałem z zaniepokojeniem spowodowanym jednym z opisów na ostatniej stronie okładki. Gdy zobaczyłem tekst z redakcji „The Times” – „Radujcie się nastolatki, dziedziczka korony Stephenie Meyer właśnie przybyła”, zacząłem się zastanawiać, co też podkusiło mnie, by zamówić tę pozycję. Okazało się jednak, że nie ma tu – i chwała autorce – romantycznych bzdur (no dobra, są, ale nie aż tyle) i wszechobecnego, wgniatającego w fotel kiczu. Jest za to prosta, wciągająca historia; powieść lekka, łatwa i przyjemna, która – (nie)stety – nie postawia zbyt wielu śladów w pamięci.

czwartek, 2 października 2014

"Czerwone koszule" czyli s-f wg. Johna Scalzi'ego (wyd. Akurat)



Z początku wydawało mi się, że mam do czynienia z nędznie zakrojoną powieścią utrzymają w realiach twardego science fiction. Gdy jednak dotarłem do „sedna sprawy” okazało się, że większość scen i dialogów zaplanowano rozmyślnie (lub autor miał fuksa i tak to wygląda), tak by zmylić czytelnika, który nigdy wcześniej z Johnem Scalzi nie miał styczności. Autorowi udało się zwieść mnie na manowce, zaskoczyć. I rozbawić.

Czerwone koszule, to ciekawy pastisz na współczesny film i telewizję. I życie. No i kawałek dobrego lekkostrawnego s-f. Książka atakująca przaśność obecnej rozrywki… i jej bezwzględność. Naśmiewa się z telewizyjnych tasiemców, w których schemat fabularny może przyprawić o ból głowy nawet najmniej świadomych odbiorców (choć – o dziwo – wielu nie przyprawia). Ukazuje banalność naszych oczekiwań, niewyszukane gusta i miałkość produktów nam serwowanych.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...