poniedziałek, 26 października 2015

PATRONAT: "21" - Mateusz Sidorek (Imago Montage, 2015)

Liczba 21 zawsze kojarzyła mi się z grą w „Oczko”. Każdy otrzymywał trzy karty z talii i dobierał kolejne, by zebrać tyle punktów i jak najbardziej zbliżyć się do tej magicznej liczby. Od niedawna dwójka i jedynka kojarzą mi się z czymś zupełnie innym…

Jakiś czas temu otrzymałem propozycję objęcia patronatem tomu poezji niejakiego Mateusza Sidorka. Z dużą dozą dystansu, mając w pamięci kilka innych postaci niesłusznie przypisujących sobie miano poety, kilka razy zerknąłem do pliku. Wyobraźcie sobie, Drodzy Czytelnicy, jak miłym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że z prośbą nie zwrócił się do mnie kolejny uzurpator, a ktoś, kto ma coś ciekawego do powiedzenia…

Sidorek ma talent. Jeszcze nie dość wyraźny, jeszcze nieoszlifowany, ale więcej niż przyzwoicie wychodzi mu obcowanie ze słowem pisanym i, przede wszystkim, moją ulubioną „krótką formą”. Minimum tekstu, maksimum treści.

środa, 21 października 2015

PATRONAT: Bartek Biedrzycki "Stacja Nowy Świat" (Fabryka Słów, 2015)

fot. fabrykaslow.com.pl
Jak pisała niedawno Geek-Woman, post apo przechodzi ostatnimi czasy swoisty renesans. Również w Polsce to zjawisko daje się zauważyć coraz częściej, czego przykładem są m.in. Ostania Rzeczpospolita Kołodziejczaka, cykl STALKER, ale też Paweł Majka i jego Pokój Światów w Genius Creations (swoją drogą, świetny). I, rzecz jasna, uniwersum Metro 2033, które podbiło serca tysięcy fanów… Długo można jeszcze wyliczać, a lista tytułów co roku znacznie się wydłuża. Na tle coraz mocniej rozrastającej się gałęzi fantastyki, Bartek Biedrzycki i jego Stacja Nowy Świat zdaje się wypadać całkiem nieźle, choć nie jest pozbawiona błędów i elementów wtórnych.

Nie jestem specjalistą od klimatów post apo, więc nie do końca czuję się kompetentny, by poruszyć w recenzji wszystkie aspekty tej pozycji. Znam zaledwie kilkanaście/kilkadziesiąt publikacji, mam jednak nadzieję, że to wystarczy. Bez znaczenia jest też fakt, iż Literacka Kanciapa – wybaczcie brak skromności – patronuje tej pozycji. Nie czuję się więc zobowiązany, by chwalić Biedrzyckiego, choć przyznam szczerze, że elementów na plus jest raczej więcej niż tych, które obniżają rangę powieści.

piątek, 9 października 2015

Flammender Ruhm! Michał Gołkowski - Stalowe szczury: Chwała (Fabryka Słów, 2015)

fot. Fabryka.com.pl
Tom drugi cyklu Stalowe szczury wydaje się być zupełnie inny niż część pierwsza – Błoto. Wcześniej Gołkowski raczył nas wartką akcją, seriami eksplozji, bebechami wylewającymi się z rozprutych brzuchów, jękami umierających i autentyczną grozą. Było szybko, efektownie, szumnie i z dużą ilością przemocy. Słowem – wojenna zawierucha pełną gębą.

Chwała zaś jest jakby „statyczna”, o wiele bardziej wyważona. Tutaj każdy ruch, nim zostanie wykonany, wydaje się być dokładnie przemyślany, rozważany po dwakroć. Spora część akcji dzieje poza frontem, ba powiedziałbym, że często nie tyle na tyłach, co w głowach bohaterów. Autor skupia się tym razem na emocjach, przeżyciach, pogłębieniu psychicznym postaci. Ma to swoje plusy i minusy, bo z jednej strony dostajemy coś więcej niż tylko powieść wojenną z elementami sensacji/kryminału, z drugiej zaś, może to zawieść niejako oczekiwania niektórych czytelników, którzy, jak mniemam, dzień bez dźgania bagnetem i gwałtów uważają za stracony. 

Z tego też powodu lektura Chwały zajęła mi więcej czasu niż miało to miejsce w przypadku Błota, jednak nie uważam, by powieść była przez to w jakikolwiek sposób uboższa.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...