czwartek, 12 listopada 2015

"Pokój światów" Paweł Majka (Genius Creations, 2015)

fot: www.geniuscreations.pl
Długo, oj za długo zwlekałem z tą publikacją. Z lekturą nawet, za co kajam się i tarzam w pyle, wystawiając na chłoszczące krople jesiennego deszczu. Zasłużyłem. Mam jednak nadzieję, że ciepłe słowa, jakie kierować będę za chwilę do autora, że napisał, i wydawcy, że w świat wypuścił, zrekompensują gigantyczne faux pas, jakiego się dopuściłem.

Specjalnie dla tej pozycji dokonałem czynu karkołomnego dla mojego światopoglądu, a mianowicie zakupu czytnika, momentalnie zresztą przestawiając się na książki elektroniczne (tyle było mojego oporu…). Zaczynajmy więc, dość gadania po próżnicy.

Pokój światów Pawła Majki to pozycja, której nie da się jednoznacznie zaklasyfikować. Ba, nie do końca jestem w stanie ująć w odpowiedni sposób, jak bardzo była to fascynująca i wymagająca lektura

Autor bawi się konwencją gatunkową. Miesza, z premedytacją, fakty historyczne (choćby „Batory”), fikcję literacką i własną kreację, tworząc świat złożony z pozornie nieprzystających do siebie elementów. Pokój światów, jest jak gdyby kotłem, w którym na wolnym ogniu gotują się powoli różne historie, postaci i koncepcje, przenikając się wzajemnie i łącząc w osobliwe, ale jakże apetyczne danie. Warto było go spróbować, a potem zaczerpnąć solidniejszej porcji… Czekam na dokładkę.



Cieszą mnie udane nawiązania do Wellsa i Orwella, choć czasem bywają nad wyraz oczywiste, co może sugerować brak oryginalności i polotu ze strony autora, który wykorzystał motywy. stworzone przez kogoś innego. Niemniej, uczucie to mija dość szybko, gdy tylko człowiek przypomni sobie, co takiego wydarzyło się w świecie wykreowanym przez autora. A wydarzyło się wiele… czyniąc Pokój światów tworem, w pewnym sensie, autonomicznym.

Historia zaczyna się od sceny egzekucji i ciekawej wiwisekcji zachowań poszczególnych osób. Jest i tajemniczy nieznajomy, w którym niedługo później rozpoznamy najważniejszą postać powieści. Z każda kolejną stroną odkrywamy, że Kutrzeba, bo tak też się nazywa główny bohater, dźwiga brzemię, nosi w sobie mroczną tajemnicę, którą rozwikłać zdołamy dopiero po pewnym czasie.

Strona za stroną, rozdział za rozdziałem, coraz bardziej zagłębiamy się w pogmatwaną historię świata „po zagładzie”. Rzeczywistość jaką znamy, w tamtym świecie uległa zakrzywieniu, wypaczeniu. Stało się coś tak niewyobrażalnego, że nie sposób opowiedzieć o tym nie uchyliwszy rąbka tajemnicy. A tego zrobić nie chcę. Powiem Wam jednak, Drodzy Czytelnicy, że warto.

Pokój światów to konglomerat znaczeń, kombinat nawiązań, istny labirynt, w którym łatwo można się zagubić. Tym, którzy zdecydują się w niego zagłębić, polecam uważnie patrzeć pod nogi, rozglądać się na boki, bowiem szybko można stracić ciekawy, świeży trop, prowadzący do mniej znanych zakątków przedstawionej rzeczywistości. Pojawiają się tu zarówno autentyczne postaci i miejsca, jak i istoty, których istnienia, a już szczególnie w tej formie, czytelnik się nie spodziewa.


Majka zaskakuje, budzi podziw, zazdrość, czasem uczucie niesmaku (w warstwie językowej, która chwilami jest dość infantylna… jak w przypadku słowa „pyszczysz”), ale i potrafi też wywołać ten lekki uśmiech, ledwie unoszący kąciki ust, gdy natrafi się na ślad czegoś dawno zapomnianego… O kim mowa – pozostawię już dla siebie.



Paweł Majka
Pokój światów
Genius Creations, 2015
Stron: 400

Dziękuję wydawcy za możliwość przeczytania tej pozycji


Tekst: Krzysztof Chmielewski
Korekta: Klaudia Kępska

4 komentarze:

  1. Bardzo dobra książka, mój uśmiech wywoływały nawiązania do popkultury autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też, choć raczej tej polskiej z XIX i XX wieku ;)

      Usuń
  2. Zaczęłam z nadzieją na dobrą lekturę, niestety, jakoś mi to pasowało i zarzuciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem już kilka takich opinii. Nie wszystkim Majka się podoba i dobrze. Musi być różnorodność ;)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...